036. Przednoworoczna Hienheit.
Jak to jest, że hien nawet notując wszystko, potrafi nadal nic nie wiedzieć o terminach, tematach wypracowań, wszelkiego rodzaju prac i innych takich? Do tego chyba trzeba mieć talent i my kategorycznie go mamy.
Na dodatek po raz pierwszy odczuwamy błogosławieństwo samotnego sylwestra, chociaż żeśmy wściekle walczyli, by nasz organizm był w stanie normalnie pić, jak przystało na przyzwoitą powłokę cielesną. Bo chora jest powłoka i pewnie przez dzisiejsze pijaństwo się pochoruje bardziej, nawet jeśli będziemy dawkować balsam bardzo ostrożnie, jak to mamy w planie (wcześniej mieliśmy w planie po prostu się urżnąć).
Swoją drogą - chcielibyśmy, by ta powłoka się nas słuchała, ale cholerstwo jest diabelnie złośliwe. Lubi pić, ale krnąbrne jak Rem, który nawet jeśli pragnie dostać nagrodę, to odmawia uczestnictwa w procesie wychowania. Co my mamy z tym psem. I z tym organizmem. No ale jacy właściciele, taki zwierz. Tudzież organizm.
Ze studiami idzie nam gorzej niż przewidzieliśmy, ale i promyczek radości z tych studiów mamy, bo jednak fortuna dała nam sygnał, że jeśli naprawdę solidnie się za naukę weźmiemy, to może czasem coś z tego wyjdzie. Jak to się mówi, raz na wozie, raz nawozem... albo jakoś tak.
Samotny sylwester jednak ma swoje plusy - wreszcie cisza w naszej łepetynie. Poza nią - hałas. I psy się boją. Ale wolim chyba tak, niż siedzieć na jakiejś imprezie, nudne to strasznie i po zeszłym roku mamy trochę dość. Ileż można w kółko nabijać się z debili, uczulenie na nich zaczynamy mieć. Otaczają nas zewsząd.
Mizantropia cholerna się odzywa, lubimy nie lubić świata i zastanawiamy się, czy Hjalmar to jeszcze żyje. Mamy wyrzuty sumienia (chociaż nie jestem pewne, czy Ta Trzecia takowe posiada, moje prawie nieużywane), żeśmy chłopaka biednego dobiły do reszty. Chyba znów zaczniem czytać knjigi o hippisach i spróbujemy być nieco bardziej pozytywnie nastawieni do ludzi. Albo chociaż olewczo, na początek i to dobre. Później pójdziem krok dalej.
I to chyba na tyle by było na razie, bo jakby hien chciał wszystko napisać, to by nie zdążył przed Nowym Rokiem. Albo i przez Wielkanocą. Podsumowanie roku spróbujemy zrobić może koło marca, koło równonocy, bo w sumie to sensowniejszy Nowy Rok niż w środku zimy. Natura się odradza, wiosna, etc... Już nawet nie chcemy przypominać sobie, co się na wiosnę z ludźmi dzieje, bo sobie święto równonocne popsujemy.
Pokrzywa, 31.12.2010
Komentuj,
komentarzy 1.
______________________________________________________________________________