047. Wojna niemiecko-fińska
No cóż. Mieliśmy długą, tchnącą nienawiścią notkę na temat traktowania psów o trudnym charakterze i fobicznych jak poduch do przytulania, ignorowania psiej paniki i warczenia, a potem dziwienia się, że się odwinął. I na temat prób wychowywania takich psów metodami dla poczciwych golden retrieverów.
Ale usunęliśmy tę notkę. I tyle.
Za to zdecydowaliśmy, że uczcimy notką wyjątkowy dzień piętnastego stycznia. Przypominamy, iż są to urodziny Miszy Neumayera, co samo w sobie jest wystarczającym powodem. Do tego jednak, co stanowi o absolutnej wyjątkowości piętnastego stycznia, tegoż dnia deprawację świata rozpoczął Kapitan. Nie dziwne zatem także nasze kibicowanie Miszy Neumayerowi, wszak fakt jego urodzin zapowiadał przybycie Kapitana na tę ziemię.
Btw, gdy Kapitan zezwolił śniegowi spaść, śnieg niezwłocznie spadł. Najpierw obniżenie temperatury, a dzień później - śnieg. A dziś się śnieg rozkręcił i jak wczoraj był raczej nieśmiały, tak dziś wyraźnie widać, że jest - do cholerci - styczeń. Po dwóch miesiącach teoretycznej zimy. Wiedzieliśmy, że Kapitan ma moc sprawdzą, ale że aż tak?
Może wzmocniła tę moc złożona przez nas ofiara? Daliśmy przecie Kapitanowi prezent.
Szkoda ino, że zmiana kierunku mocno nas odseparowała od Kapitana, ale cóż. Kontakt jakoś się trzyma, więc nie jest jakoś źle. Nowych znajomych - przynajmniej takich, co by nas mogli oswoić, na razie nie ma. Może i dobrze, ale pewnie za niedługo znów będziemy smęcić, że nie mamy żadnego Zusammengehörigkeitsgefühl i wyrzucamy zabawki, jak nam się znudzą. Już się nudzą. Ale będzie tego trochę, może się z którymiś na dłuższą chwilę zintegrujemy. Ostatecznie fińskie stado wydaje się już na pierwszy rzut oka bardziej na poziomie niż to niemieckie. A ponoć to Finowie są burakami. Hm. I tak deklasują tę nędzną niemiecką, bogobojną i propisowską załogę. Jak można popierać coś takiego w wieku dwudziestu kilku lat...? Niepojęte.
Chociaż i na fińskiej było prychanie. Konkretnie prychanie rusofoba na hiena. Aby nie prowokować konfliktów, hien nie prychał, tylko ignorował. W końcu i tak carat będzie górą, ni? I wrócimy do pięknych czasów języka obcego w szkołach.
Właśnie, jeśli chodzi o studia... studia jak studia. Na niemieckim się męczymy, bo nigdy nie przypuszczaliśmy, że można kazać studentom spędzać trzy godziny w tygodniu kompletnie bezproduktywnie na słuchaniu nudnych prezentacji. Bardzo rzadko występuje typ zajęć konwersacyjnych, a interesujących dyskusji w ogóle... no, posucha jest. Póki jest literatura, jakoś przebolewamy, ale po tym semestrze się kończy - i jakoś tak nas dziekanka kusi.
Z fińskim lepiej idzie. A właściwie do niedawna nie szło, bo myśmy nie chodzili, a na pierwszym roku, jak wiadomo, są głównie zawracające gitarę wykłady, które nie mają nijak związku z kierunkiem. Ale wystarczyło nam dwa razy pójść na zajęcia, by dwa dni trwał haj naszej motywacji. Bo po tym napisaliśmy za jednym posiedzeniem i z dziką radochą całą ogromną rozprawkę na temat lektury na literaturę. I aż chce nam się pisać ją dalej.
Znacznie mniej chce nam się przygotowywać na praktyczny niemiecki. Tego nam się w ogóle nie chce.
I jeszcze cosik:
Давай за Kapitana i Miszę. Niech żyją zawsze piękni (w wypadku Miszy może to być nieco problematyczne chyba... ale uznajmy na potrzeby skrócenia życzeń, że i do niego się do odnosi) i młodzi przez długie lata. I bez nawet jednej zmarszczki. Kapitanowi ponadto życzym, by spełnił swoje 1000 złych uczynków, jak planuje. A Miszy, by przestał robić sobie słit focie w ciemnych okularach w ciemnym pokoju i by przestał uznawać swoje najbardziej paszczurzaste fotki na najlepsze. Yh, prawie zapomnieliśmy. Chcemy też, by zawsze świetnie skakał. O.
Edycja: no pięknie, czyż to nie jest rzecz znacząca, iż Misza zają dziś 15 miejsce 15 stycznia w swoje - i Kapitańskie - urodziny? Jeszcze raz je dziś zajmie, a zaliczymy zgona.
Pokrzywa, 15.01.2012
Komentuj,
komentarzy 1.
______________________________________________________________________________