Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
045. Po Toruniu.
Jesteś tu 8430 osobą. Dodaj do ulubionych, napisz w Księdze Gości.

Wiaderko wśród fal
Człowiek jest zawsze sam.
W życiu zagubiony, miota się
jak wiaderko wśród fal.

Bałwany zatopić próbują,
ku swej woli zaciągnąć,
pogrzebać pod krą.

Każdy płynie z lękiem,
siedząc na dnie, mimo iż tak
nie da się kierować wiaderkiem.

I tak też żyje cały ludzki świat,
targany wichrem i przez bałwany.
I ja - zagubione hienerko wśród fal.
Moje linki?

Świat robi się kolorowy, gdy siadasz z kieliszkiem wina w dłoni, w tle gra cicha muzyka, a ty słuchasz opowieści. Czasem trzeba powiedzieć w kilku słowach o sobie, oceniając swój temperament, z czworonogiem na kolanach.
Można spisać te nasze opowiadania i złamać pióro, pozwolić porwać się jego magii, rzucić się w objęcia muzom wszystkich artystów.

A może chcesz się wybrać na wędrówkę po Smoczej Dolinie lub gdzie indziej? Tam też mnie spotkasz.

Czytu, czytu:
Lill
Turn the page - Lori
Fin Fiction - Jade the Jedi
1915 - Tatia
Szkoła wyprzedzania - Lill
Pfleger - Lill
Dramatis Personae - Anka
Mestari
Latria śmierci - Eu
1500 km - Lill



Obrazek stąd.
Szablon mój.
Wierszyk mój.
Prosiłabym ze mną konsultować pozahienerkowy użytek.

045. Po Toruniu.

Pamięta ktoś jeszcze trzęsienie ziemi w Japonii? A może to na Sri Lance? Hien powoli zapomina - i ma wrażenie, że wszyscy zapominają. Ludzie mają krótką pamięć i chętnie sięgają po efektowne, ale często bezsensowne działania. Kto wie, może planują podjąć jakieś kiedyś, ale zapominają. A jednak gdzieś w hieniej pamięci tkwił ten rozsławiony na cały świat psiak, który sprowadził pomoc do drugiego rannego psiaka. Powiedzcie nam, ludzie, bo my hieną jesteśmy i was nie pojmujem - jak to się dzieje, że normalnie traktujecie zwierzęta przedmiotowo, a w stanie tak wzburzonych emocji nagle zachciewa wam się podziwiać takie altruistyczne psie reakcje? W innej sytuacji pewnie psiaki mogłyby nawet zatańczyć tango, a ludzi by to nie ruszyło.
Posmoleński szał też minął. Mamy zwykłe, normalne tygodnie. Znani nie giną, tragedii wielkich (mamy na myśli takie, o których nawet hien wie*) nie ma.
Hiena musi się w tym odnaleźć. Szczególnie w tych reakcjach, szybko zapominanych, których stanowi kwintesecję. Właśnie tak, bo przecież my się nie przywiązujemy. Największą naszą traumą po śmierci najbliższej nam istoty było stawienie czoła faktom, iż w sumie jedyną emocją, jaka nas wtedy tknęła, była ulga. Może to dobrze, może to znaczy, że akceptujemy przemijanie, śmiertelne przypadki, bla bla, etc. Ale może to źle, że jesteśmy aż tak upośledzeni, aż tak zwróceni w kierunku tymczasem.
Szukamy czegoś trwałego** i nie znajdujemy, nasza największa pasja okazała się być sezonową manią, jedna za drugą pasje zdegradowały się. Czego byśmy nie oddali za nasz dawny fanatyzm, zmieniony na chłodne przyzwyczajenie. Przyzwyczaiłom się lubić fiński, więc go lubię. Gdyby nie konsekwencja ("będę na ugrofinistyce i kropka!" te trzy lata temu), teraz bylibyśmy na kompletnym bezdrożu. A teraz idziemy w stronę, którą żeśmy kiedyś poprzysięgli, ale już jej nie czujemy.
Czy to tylko hien tak zapomina, czy wszyscy? Wątpliwe, by wszyscy, hien tyle się naobserwował i nasłuchał świadectw, że nie tak to się normalnie toczy.

Jakby tego było mało, jedyną obecnie motywacją do nauki jest na złość. (I co za zły los. W ramach nieuczenia się do egzaminu hien dostał od kart wyraźny rozkaz, że ma wracać do nauki.) Yhy, na złość, bo znów dostaliśmy pozew, który cholernie obniżył nam współczynnik emocji pozytywnych. Chce się aż załatwić to metodami najprostszymi acz drogimi, a hien nie ma kasy na wynajęcie zbirów. Już powoli zaczynamy się zastanawiać, czy nie wywalić tego do śmieci i nie zabrać się do roboty, bo to oszczędziłoby nam biegania po sądach w ramach bitew o alimenty. Chyba jednak nasze karty rację miały, oskarżając nas o zbytnie skupianie się na stronie materialnej życia, bo poświęcamy swoje zdrowie psychiczne, byle tylko nie musieć przestać się lenić. Pasożyt z wyboru i przekonania. I strategie wymyśla, jakby tym pasożytem za wszelką cenę zostać.

I tak to mniej więcej wygląda - prawo, iż w przyrodzie nic nie ginie i że równowaga być musi, niniejszym uznajemy za zachowane. Po Toruniu nadszedł czas przykry, który coraz usilniej stara się nam przyćmić nasze małe wakacje, chociaż Toruń wspominamy bardzo pozytywnie i przytłoczenie tego przykrościami takie łatwe nie będzie. Zwłaszcza akcję z peruką wściekle różową, Runą-alkoholiczką, niedokochanymi golemami i tworzeniem fabuły dalszych części Dramatu wspominamy cokolwiek radośnie. I naszą miłość od drugiego wejrzenia do wyjątkowo dobitnego, wygadanego i pyskatego Tarota, który nasze pragnienie poznania przyszłości skwitował jako tyranię, autokratyzm, no ogólnie straszny ucisk i wyzysk, oraz oznajmił iż zamierza być opozycją polityczną i czynić strajk. No i rąbanie w Hirołsy, ziomek z fioletowego zamku rządził. Zamelinował się i czekał, aż mu stwory przy tartaku... ekhm, młynie pokonamy. Albo ten, co jednego ożywieńca zostawił na straży zamku. Faktycznie był to poziom ultraprosty, z tym że nasz komp ma o nim nieco inne pojęcie i na tym poziomie nasz komp całkiem nieźle sobie radzi... my za to nieco gorzej. Przypuszczalnie u Lillchen ultraprosty poziom (według naszego kompa) to poziom trudny.

A wracając do kwestii profetycznych, nabyliśmy ponadto wahadełka, którego w związku z zaistniałą sytuacją sądowniczą chyba zaczniemy eksploatować (twierdzi ono obecnie, że nie ma się co martwić), podobnież jak karty nasze i runy. Przynajmniej żadne się nie może narzekać, że zbyt je wyzyskujemy, bo mogło być gorzej i mogliśmy wcale nowych narzędzi wróżbickich nie nabywać. Tym bardziej, że nabywanie ich polegało głównie na bieganiu od sklepu do sklepu podczas przerwy w deszczu. Chociaż nie żałujem wyprostowanych kudłów, bo dzięki temu kupiliśmy tanio potencjalnie ciekawą knjigę i widzieliśmy kolejną potencjalnie ciekawą, którą weźmiem z bibliotek i poczytamy. I być może wtedy poprosimy Lillchen o tę knjigę. Zachciało nam się dzięki temu nieco ogarnąć młodych polskich autorów, bo jeśli piszą jak An-Nah czy Lillchen, to z pewnością warto.
I wahadełka, i run też nie żałujem, chociaż runy chyba nas za bardzo na razie jeszcze nie polubiły. Chociaż może to być też kwestia tego, że nie umiemy jeszcze się z nimi właściwie obchodzić.
Może o Toruniu napiszemy coś jeszcze kiedyś, bo teraz nas głównie ten pozew i panujące obecnie urwanie głowy martwi przede wszystkim.

*btw, hien nie pojmuje, jak to się stało, że właśnie w dzień trzęsienia sprawdził onet. Hien czyta wiadomości onetowe może raz na parę miesięcy. To chyba ta pamięć gatunkowa i gatunkowa telepatia.

**w Utenie bylibyśmy pewnie Szermierzem - wszak oni dążyli do Czegoś Wiecznego, samej Utenie ponoć zostało pokazane Coś Wiecznego. Z drugiej strony każdy z nich miał też inny cel, niektórzy chcieli się wyzwolić. Paradoks - wyzwolenie, a jednocześnie zdobycie pewności, że jest coś, ku czemu warto się zwrócić, bo jest wieczne, w przeciwieństwie do hienich emocji, pasji i wszystkiego.
Pokrzywa, 23.05.2011
Komentuj, Powrót.

______________________________________________________________________________



Lillchen
brak www
data: 23.05.2011
Mein Gott, za mało hien o Toruniu napisał. I gdzie tykająca torba? xD
Fioletowy Ziomek <33 Co on miał przy tym... młynie? Pikinierów? A to pasożyt, wysługiwał się wami!
Kurna, drugiej połowy Hirołsów za Chiny nie pamiętamy.